Podobają Ci się treści na naszym blogu? Chcesz nas wesprzeć?

Możesz postawić nam kawę

Postaw mi kawę na buycoffee.to

lub przekazać darowiznę przez paypal

Dojeżdżamy do miejscowości Polachi, jest prawie 2ga w nocy a my nie bardzo wiemy gdzie jesteśmy. Na dworcu czeka na nas Pravin, młody uśmiechnięty człowiek, który zabiera nas samochodem do wioski położonej gdzieś w pobliżu. Trochę rozmawiamy a po przyjeździe na miejsce szybko idziemy spać, jesteśmy zmęczeni 7 godzinną podróżą w zatłoczonym autobusie i całym poprzednim dniem, zasypiamy bardzo szybko.

Następnego dnia jemy śniadanie i wypoczęci ruszamy na plantację kokosów.

Jedziemy do rezerwatu przyrody gdzie można obserwować miedzy innymi tygrysy i słonie. Jest pora sucha, dookoła nieliczne zielone drzewa pośród wysuszonej ziemi. Udaje się nam zobaczyć jedynie kilka ciekawych ptaków i makaków.

Po powrocie i chwili odpoczynku kiedy nie ma już takiego upału jedziemy razem z Pravinem na pobliskie wzgórza (topslip), gdzie zaprowadza nas do magicznego miejsca skąd rozciąga się wspaniały widok na okolice. Przysiadamy na skale i cieszymy się tym miejscem i widokami. Ciszę i spokój przerywają odgłosy słoni, które przechodziły gdzieś bardzo blisko ale nie udało się nam ich zobaczyć. To jest dla nas sygnał do powrotu.

W sumie spędziliśmy 3 dni u Pravina w małej wiosce Kaliyapuram w stanie Tamil Nandu. Wioska mała, spokojna i bardzo zadbana; zresztą jest to jedna z najczystszy wsi w całych Indiach i najczystsza w stanie Tamil Nandu. Inaczej niż w dużych miastach, ludzie są w takich miejscach bardziej przyjaźni i otwarci: uśmiechali się do nas z zaciekawieniem i uprzejmością. Wioska położona jest w malowniczej okolicy; otoczona górami i plantacjami kokosowymi. Bez wątpienia jest miejsce, które wspomina się z ciepłem i uśmiechem na ustach.