Postanowiłam napisać wpis o obozie, z którego wróciłam kilka dni temu i wciąż jestem pod mega wrażeniem 🙂 <3 Bedzie kilka słów o tym, jak przeżyłam 5 dni z biegaczami górskimi 😀

To wpis dla każdego, kto siedzi w domu i szuka powodów, dla których czegoś ma nie zrobić!  Ja od zawsze szukam sposobu, jak mogę jeszcze się sprawdzić i wiem, że jak nie rzucę się na głęboką wodę i nie dostanę kopa w tyłek, to nic z tego nie będzie.

I w taki właśnie sposób wylądowałam na obozie biegowym w górach z Natalią Tomasiak <3 Jeżeli nie wiecie kim jest ta cudownie pozytywna i pełna energii kobieta, to poczytajcie o niej  >>>TUTAJ<<<

Kilka tygodni temu podjęłam decyzję o tym, że wracam do biegania.  W sumie sama decyzja o tym powstała w mojej głowie chyba we wrześniu, ale byłam w trakcie leczenia kontuzji po siłowni, więc biegać tak naprawdę zaczęłam kilka tygodni przed obozem 😀

Bieganie po płaskich terenach zawsze mi jakoś wychodziło, może nie za szybko, ale nie miałam z tym problemu, więc kiedy zaczęłam biegać na nowo te 4-5 km dałam radę przebiec. Problem zaczynał się, kiedy miałam przed sobą górkę… Wbiec na nią, wiązało się z wypluciem płuc lub porzyganiem… :/ Jak to ja stwierdziłam, że najlepszym sposobem, żeby oswoić górkę, jest zapisanie się na obóz biegowy po górach :O

I takim oto sposobem znalazłam się w Krynicy w ośrodku Panorama z cudownym widokiem na góry <3

Przed obozem stresowałam się niesamowicie, bo biegałam tylko 2 tygodnie, chwilami chciałam nawet zrezygnować, ale dobra duszyczka Natalia napisała mi, żebym przyjechała, bo znajdą rozwiązanie dla każdego 🙂 Chodzi o dobrą zabawę i tyle! Dziękuję Ci Natalia za tego maila, bo dzięki niemu poznałam Was i zaraziłam się pasją do biegania po górach 😀

Kolejny stres pojawił się, gdy do mojego pokoju (naszego :D) wparowała urocza gaduła Paulinka i powiedziała do mnie, że ma stresa, ale w sumie to przebiegała ostatnio 70km na Łemkowynie …. No i chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego ja 2-tygodniowa biegaczka poczułam serce w gardle 😀

Spokojnie, to wszystko z perspektywy dzisiejszego dnia wcale nie wydaje się takie straszne 🙂 Co prawda byłam zawsze z tyłu, ale ani raz dzięki całej atmosferze obozowej nie czułam się z tym nieswojo 🙂 Cały czas byłam pilnowana, jak nie miałam siły biec to szłam, ale dzięki temu wyjazdowi oswoiłam wchodzenie i schodzenie w górach.

Dowiedziałam się też najważniejszej rzeczy 😀 To, że coś jest biegiem górskim, nie znaczy, ze pod górę też się cały czas biegnie 😀

Wiem też, że można biegać z kijami, które bardzo ułatwiają wspinanie się pod górę 🙂

W sumie przebiegłam po górach, czy też wczłapałam 50-60km, więc całkiem nieźle, jak na 5 dni obozu 🙂

Co jeszcze podobało mi się na obozie? To, że mogliśmy testować produkty sponsorów. To nie były tylko ulotki z promocją wrzucone do pakietu obozowego… Mogliśmy testować buty, plecaki biegowe i kijki marki Salomon, zegarki Suunto, czołówki Petzl… Dla takiego nowicjusza jak ja, to mega pomocna rzecz, żeby poznać sprzęt i zobaczyć, czy dobrze mi się z nim biega 🙂 Za to mega PLUS <3    Testowaliśmy też rolki bandy Blackroll, które pokochałam już kiedyś.

Chociaż w trakcie obozu miałam chwile słabości, nie maiłam siły podnieść się z łóżka, chwilami chciałam nawet wracać do domu, ale całe obozowe towarzystwo dzielnie podtrzymywało mnie na duchu 🙂

Jestem przeszczęśliwa, że poznałam tylu wspaniałych ludzi, spędziłam cudowny czas i dowiedziałam się mnóstwo rzeczy, które na pewno przydadzą mi się, żeby dobrze zacząć przygodę z bieganiem.

Jestem z siebie mega zadowolona, uwielbiam wyzwania, dlatego Natalia za rok wracam i będę biegała z Wami tymi dłuższymi szlakami 😀 <3

Mam mega energię, już planuję biegi po górach i nie mogę się doczekać spotkań z Wami 🙂 <3

P.S.

Aaaaa i jeszcze cudowne zajęcia, na których dowiedziałam się, jaka jestem pokrzywiona 😀  Tatrareh dzięki 😀 😉

<3

P.S.2 Nogi z betonu, na prawdę nie mogłam podskoczyć 😀 😀 😀

Photo by @natalia tomasiak